Polski Związek Zapaśniczy

Wywiad z Kamilem Kopeć

2 tygodnie temu | 21.12.2025, 11:56
Wywiad z Kamilem Kopeć

Państwa gościem jest Kamil Kopeć, Wiceprezes ZUKS GKS Katowice oraz Wiceprezes ds. Mediów i Promocji w internecie , odpowiedzialny również za promocję zapasów w Śląskim OZZ.

Piotr Werbowy
- Mówi się, że zapasy są sportem „niszowym’, ale gdyby popatrzeć od zaplecza, czyli policzyć kluby, zawodników zawodniczki, trenerów i działaczy oraz wartości wynikające z trenowania zapasów, czy nawet samo to, że są sportem olimpijskim, to - w mojej cenie - za tą „niszą” jest ogromny potencjał. Tylko jak go atrakcyjnie przedstawić? Jak sprawić, by zapasy stały się tak popularne jak w krajach wschodu czy USA?


Kamil Kopeć
-Zgadzam się z tą tezą, że zapasy w Polsce są postrzegane jako sport niszowy, choć w rzeczywistości stoją za nimi ogromne wartości: liczba klubów, zawodników, trenerów, działaczy, a także fakt, że jest to sport olimpijski, który kształtuje charakter, dyscyplinę i sprawność fizyczną na najwyższym poziomie.

Kluczowym elementem, który dziś decyduje o popularności sportu, są media – tradycyjne i społecznościowe. To one tworzą przekaz, budują zainteresowanie i emocje wokół danej dyscypliny. Jeśli zapasy mają w Polsce wykorzystać swój potencjał, muszą być widoczne, zrozumiałe i atrakcyjnie przedstawione dla odbiorcy, który często nie zna zasad ani historii tej dyscypliny.

W krajach takich jak USA czy państwa Europy Wschodniej zapasy są stale obecne w mediach, w szkołach, w lokalnych społecznościach. U nas również musimy iść w tym kierunku – pokazywać zawodników, ich drogę sportową, emocje rywalizacji, sukcesy, ale też codzienną pracę na macie. Bez tego trudno oczekiwać masowego zainteresowania.

Dlatego promocja zapasów powinna opierać się na świadomym wykorzystaniu mediów, nowoczesnej komunikacji i wsparciu instytucjonalnym. Tylko wtedy zapasy w Polsce przestaną być postrzegane jako nisza, a zaczną być traktowane jako sport z ogromnym potencjałem społecznym i wychowawczym.

Piotr Werbowy
- Ponieważ jest Pan odpowiedzialny za media Śląskiego OZZ i klubu ZUKS GKS Katowice chciałbym naszą dzisiejszą rozmowę ukierunkować tymi torami. Zacznę od retrospekcji i powrotu do organizowanego w październiku 2025 przez ZUKS GKS Katowice turnieju - „Memoriału Jana Czai i Jana Adamaszka”. Sam turniej jest mocną pozycją na mapie klasycznych zapasów, ale w tym roku wyróżniały go: atrakcyjna arena zmagań, dużo zapowiedzi, komunikatów, zaproszeń przed turniejem, czyli spora praca medialna. W efekcie, na starcie pojawiło się aż 221 uczestników. Jak w Pana ocenie zabiegi promocyjne i marketingowe przełożyły się na popularność, organizację zawodów, pozyskanie sponsorów i atrakcyjność?



Kamil Kopeć
- Z mojej perspektywy bardzo wyraźnie widać, że konsekwentna i przemyślana praca medialna miała realne przełożenie na każdy z elementów funkcjonowania turnieju. Memoriał Jana Czai i Jana Adamaszka od lat jest ważną marką na mapie zapasów klasycznych, natomiast w 2025 roku świadomie postawiliśmy na wzmocnienie jego oprawy oraz komunikacji medialnej.


Promocja rozpoczęła się odpowiednio wcześnie – regularne zapowiedzi, komunikaty, materiały graficzne, relacje oraz bezpośrednie zaproszenia do klubów sprawiły, że turniej „żył” w mediach na długo przed jego rozpoczęciem. To bezpośrednio przełożyło się na frekwencję – 221 uczestników jasno pokazuje, że informacja dotarła szeroko i skutecznie. Atrakcyjna arena oraz profesjonalna oprawa medialna podniosły rangę wydarzenia w oczach zawodników, trenerów i kibiców, którzy mieli poczucie uczestnictwa w czymś więcej niż tylko kolejnym turnieju sportowym.

Dobrze zaplanowana promocja ułatwiła również rozmowy z partnerami i sponsorami. Widoczność wydarzenia, spójny przekaz medialny i estetyczna oprawa sprawiły, że Memoriał stał się bardziej atrakcyjny dla firm poszukujących wartościowych i wiarygodnych inicjatyw sportowych.

Muszę jednak podkreślić, że mimo bardzo dobrego odbioru turnieju nie byłem w pełni usatysfakcjonowany. Podejmowaliśmy próby zaproszenia ogólnopolskich mediów, w tym stacji telewizyjnych działających na skalę całego kraju, jednak niestety nie spotkało się to z ich zainteresowaniem. A to właśnie obecność takich mediów mogłaby wynieść Memoriał na jeszcze wyższy poziom rozpoznawalności i nadać mu rangę wydarzenia o ogólnopolskim zasięgu.

Na Śląsku odbywa się kilka bardzo wartościowych i ciekawych turniejów zapaśniczych, jednak moim celem – jako osoby odpowiedzialnej za media Śląskiego OZZ oraz klubu ZUKS GKS Katowice – jest jak najszersza promocja naszego klubu oraz jego flagowego wydarzenia, jakim jest Memoriał Jana Czai i Jana Adamaszka. To proces długofalowy, wymagający konsekwencji, ale jestem przekonany, że obrany kierunek przyniesie w przyszłości jeszcze lepsze efekty.

Piotr Werbowy
- Czy dostał Pan jakiś „feedback” od uczestników, sponsorów, władz co do organizacji turnieju?



Kamil Kopeć
- Tak, oczywiście – odzew był naprawdę ogromny. Otrzymałem bardzo dużo pozytywnego feedbacku zarówno od samych zawodników, jak i od sponsorów oraz władz miasta. Co dla mnie było szczególnie dużym i bardzo miłym zaskoczeniem, to reakcje osób, które spotykałem później na innych turniejach, chociażby w Czechach. Podchodziło do mnie wiele osób ze środowiska sportowego i mówiło wprost, że nasz turniej zrobił na nich ogromne wrażenie. Podkreślali wysoki poziom organizacyjny i sportowy oraz to, że są bardzo zainteresowani kolejną edycją memoriału i następnymi naszymi wydarzeniami.

Warto podkreślić, że za organizacją tak dużego turnieju nie stoi ogromny sztab ludzi – jest nas zaledwie kilka osób. Tym bardziej sam jestem momentami zaskoczony, że wszystko udaje się dopiąć i że wydarzenie wychodzi na takim poziomie. Oczywiście, jak przy każdej dużej imprezie sportowej, zdarzają się też drobne wpadki czy sytuacje, których w idealnym scenariuszu chciałoby się uniknąć. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, mówiąc w cudzysłowie o „kuchni organizacyjnej”, ale jedno jest pewne – jeśli człowiek nie popełnia błędów, to się nie uczy. Każde takie doświadczenie procentuje i sprawia, że kolejne edycje są jeszcze lepsze.

Również sama Arena Katowice była bardzo pozytywnie zaskoczona przebiegiem wydarzenia. Przyznawali otwarcie, że nie spodziewali się, iż wszystko uda się zrealizować w tak profesjonalny i płynny sposób. Organizacja, frekwencja, atmosfera oraz poziom sportowy przerosły ich oczekiwania – byli wręcz potwornie, mega zaskoczeni tym, jak dobrze to wszystko zafunkcjonowało. To dla mnie ogromne wyróżnienie i potwierdzenie, że obraliśmy właściwy kierunek, a ten projekt ma solidne podstawy do dalszego rozwoju.

Piotr Werbowy
- Jak ważna - w Pana ocenie - jest dobra organizacja zawodów na wysokim poziomie ich promocja medialna?Jakie jest przełożenie na możliwości pozyskiwania sponsorów, partnerów wśród lokalnych mecenasów sportu?



Kamil Kopeć
- W mojej ocenie dobra organizacja zawodów oraz ich odpowiednia promocja medialna są absolutnie kluczowe. Bez tego bardzo trudno mówić o realnych możliwościach pozyskiwania sponsorów czy partnerów wśród lokalnych mecenasów sportu. Trzeba jasno powiedzieć – pozyskiwanie sponsorów to ciężki kawałek chleba, szczególnie w przypadku sportu niszowego. To nie jest dyscyplina, do której ludzie masowo się garną, aby ją wspierać.

Oczywiście są firmy, które pomagają – wspierają organizację zawodów, fundują nagrody dla zawodników – ale nie jest to proste i wymaga ogromnej pracy oraz determinacji. Bardzo dużym wsparciem jest również miasto. Dzięki temu na naszych turniejach możemy zapewnić dzieciom drobne upominki, medale, dyplomy czy gadżety. A wszyscy wiemy, jak ogromne emocje i radość wywołuje to u dzieci – to dla nich naprawdę wielkie przeżycie.

Staram się także maksymalnie wykorzystywać media i portale społecznościowe. Informuję potencjalnych sponsorów, że będą promowani na naszych kanałach, które są aktywne i obserwowane. Oczywiście, jak to w mediach społecznościowych – są zarówno pozytywne reakcje, jak i krytyka – ale taka jest dzisiejsza rzeczywistość. Robię to wszystko po to, aby dzieci były zadowolone i czuły, że to, co robią, ma sens.

Najważniejsze jest jednak to, że robimy to dla dzieci. Nie chodzi wyłącznie o nagrody czy prezenty. Dla mnie kluczowa jest walka, zaangażowanie i charakter. Zawsze powtarzam: dopóki dziecko walczy, jest zwycięzcą. „Dopóki walczysz – jesteś zwycięzcą. Nigdy się nie poddawaj, walcz i idź po swoje”.

Pozyskiwanie sponsorów jest trudne, ale nie można się poddawać. Trzeba robić kawał dobrej roboty, konsekwentnie działać i wierzyć w to, co się robi. A w tym wszystkim ogromną rolę odgrywają media – media, media i jeszcze raz media. To one dziś w dużej mierze decydują o widoczności, wiarygodności i możliwościach dalszego rozwoju takich inicjatyw.

Piotr Werbowy
Jako działacz, członek zarządu w Śląskim OZZ podjął się Pan kolejnego wyzwania, promowania klubów, zawodników i wydarzeń z okręgu śląskiego. Jakie postawił Pan sobie wyzwania, jakie plany, jakie cele?


Kamil Kopeć
Przede wszystkim moim głównym celem jest wykorzystanie doświadczeń zdobytych w klubie ZUKS GKS Katowice i przeniesienie ich na grunt Śląskiego OZZ. Jednym z pierwszych wyzwań było stworzenie nowej, nowoczesnej strony internetowej związku — www.zapasyslask.pl, która od tego miesiąca jest już aktywna i regularnie aktualizowana.

Bardzo istotnym elementem mojej pracy jest także nawiązywanie kontaktów medialnych z różnymi źródłami, aby zapasy ze Śląska były bardziej widoczne nie tylko w skali regionalnej, ale również ogólnopolskiej i światowej. Planuję systematyczne publikowanie informacji — nawet kilkudziesięciu miesięcznie — dotyczących klubów zapaśniczych działających na terenie województwa śląskiego, ich zawodników, trenerów oraz osiągnięć sportowych.

Kolejnym ważnym krokiem było stworzenie nowego herbu Śląskiego OZZ, który w nowoczesny sposób odzwierciedla tradycję, historię oraz charakter śląskich zapasów. Zależy mi, aby identyfikacja wizualna związku była spójna, nowoczesna i łatwo rozpoznawalna.

Moim celem jest również częste informowanie o bieżących wydarzeniach: turniejach, zawodach, inicjatywach szkoleniowych oraz wszystkich działaniach pokazujących, jak dynamicznie rozwija się zapaśnictwo w naszym województwie. Chcę, aby śląskie zapasy były widoczne, doceniane i odpowiednio promowane na arenie lokalnej, ogólnopolskiej oraz międzynarodowej.

Wszelkie kontakty, materiały oraz informacje kluby i zawodnicy mogą kierować bezpośrednio do biura Śląskiego OZZ poprzez stronę www.zapasyslask.pl lub drogą mailową: biuro@zapasyslask.pl.

Piotr Werbowy
- Czy w okręgu śląskim dostrzega Pan jakieś ciekawe, znaczące wydarzenia, kluby, może postaci, które gdzieś pozostają w cieniu z braku promocji medialnej, a warto o nich opowiedzieć, bardziej nagłośnić?



Kamil Kopeć
- W województwie śląskim kryje się prawdziwa kopalnia sportowych talentów, zwłaszcza w zapasach, choć wiele z nich pozostaje w cieniu. Mało kto wie, że na Śląsku swoje kariery i największe sukcesy budowali tacy mistrzowie jak Andrzej Supron, Ryszard Wolny, Stanisław Krzesiński, Czesław Kwieciński i wielu innych wybitnych zawodników. Chociaż wielu z nich pochodzi z różnych miejscowości w Polsce, to właśnie w województwie śląskim spędzili najważniejsze lata swojego życia sportowego i osiągnęli swoje największe sukcesy.

To nie są tylko nazwiska – to historie pasji, wyrzeczeń i ogromnych osiągnięć, o których zdecydowanie za mało się mówi. Warto  je przypominać, bo dzięki nim młodzi zawodnicy mają swoje wzory do naśladowania, a całe środowisko zapaśnicze zyskuje świadomość bogatej tradycji Śląska w tej dyscyplinie.

Nie zapominajmy też o młodych talentach, które pojawiają się w klubach w całym regionie. To oni będą kontynuować tradycje mistrzów i tworzyć kolejne wspaniałe historie. Niestety, wciąż mówi się o nich bardzo mało – zarówno o legendach, jak i o nowym pokoleniu. To temat, który zasługuje na większą uwagę, większą promocję i docenienie. Śląskie zapasy mają bowiem wiele do zaoferowania – trzeba tylko o tym głośno mówić!

Piotr Werbowy
- Trzymam kciuki za Pana nową misję promocji śląskich zapasów, ale także i za tą dotychczas pełnioną, czyli „człowieka orkiestry” w ZUKS GKS Katowice. Zapasy potrzebują promocji i większej świadomości czym są. Powodzenia!


Kamil Kopeć
- Chciałbym serdecznie podziękować Panu Piotrowi Werbowemu i Polskiemu Związkowi Zapaśniczemu za poświęcony czas i możliwość przeprowadzenia wywiadu. Rozmowa była dla mnie bardzo inspirująca i pozwoliła jeszcze bardziej docenić pasję, zaangażowanie oraz tradycję śląskich zapasów.

Chciałbym zaznaczyć, że to jest moja wizja, osobista wypowiedź – mówię tu o tym, jak ja to widzę i jak odbieram pewne kwestie. Nie oznacza to, że inni muszą mieć takie samo zdanie; każdy może postrzegać sytuację inaczej, a różnorodność spojrzeń jest naturalna i wartościowa.

Pochylam się nad tym, co robię, i staram się, aby moje działania i małe osiągnięcia przyczyniały się do rozwoju tej pięknej dyscypliny. Chciałbym pozdrowić wszystkich zawodników, trenerów i działaczy sportowych sportowym pozdrowieniem. Wierzę, że więcej wspólnych spotkań, organizowanych również przez różne instytucje, pozwoli lepiej się poznawać, wymieniać doświadczeniami i skutecznie promować zapasy.

Razem możemy sprawić, że nasz sport zyska większą widoczność i uznanie – zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami.

Rozmawiał: Piotr Werbowy.

Polecamy uwadze.

Strona Śląskiego OZZ: www.zapasyslask.pl
Profil FB: Śląski Związek Zapaśniczy

Udostępnij
 
11731968